Jak przegrywamy innowacje, czyli o regulacji cyfrowych walut w Polsce

Instytucje publiczne (w tym organy parlamentów i banki centralne), różne ciała międzynarodowe, banki i korporacje coraz częściej i odważniej mówią o potrzebie regulacji cyfrowych walut. Wygląda na to, że niewiele z nich planuje podążać drogą tak rozbudowanej regulacji, jak stan Nowy Jork. Gdzie w tym procesie znajduje się Polska?

Światowi liderzy o regulacji cyfrowych walut

Szczyt G7 w Niemczech w czerwcu tego roku był wyjątkowy nie tylko ze względu na malownicze widoki niemieckich Alp. W oficjalnej deklaracji uczestników szczytu – przedstawicieli siedmiu najbardziej rozwiniętych państw świata – znalazł się bowiem wyraźny zamiar wprowadzenia regulacji cyfrowych walut. Liderzy napisali, że

We will take further actions to ensure greater transparency of all financial flows, including through an appropriate regulation of virtual currencies and other new payment methods.

W wolnym tłumaczeniu:

Podejmiemy dalsze działania w celu zapewnienia większej przejrzystości wszelkich przepływów finansowych, także poprzez odpowiednią regulację wirtualnych walut oraz innych nowych rozwiązań płatniczych.

To dość przełomowa i znacząca deklaracja. Być może mamy do czynienia z poważną oznaką, że w różnych ośrodkach decyzyjnych rozważany jest scenariusz regulacji cyfrowych walut na poziomie międzynarodowym (w uproszczeniu, ponieważ faktycznie zapewne byłaby to koordynacja działań na szczeblu poszczególnych państw).

Wbrew pozorom powyższe zdanie nie znalazło się w części deklaracji dotyczącej regulacji rynków finansowych, ale w tej zatytułowanej „Zwalczanie terroryzmu i jego finansowania”. Przed wirtualnymi walutami jest tam mowa o wzmocnieniu instrumentów zamrażania majątku służącego do działań terrorystycznych, a po nich liderzy wyrażają poparcie dla działań FATF (ciała międzyrządowego, które zajmuje się tematyką przeciwdziałania praniu pieniędzy).

Co to oznacza? Moim zdaniem wpisuje się to w szerszy światowy trend zastosowania do cyfrowych walut, w szczególności kryptowalut, przepisów o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowania terroryzmu. Ma to być krok do „ucywilizowania” tego zjawiska i wykorzenienia działań przestępczych. Niekoniecznie oznacza to zaś, według mnie, negatywny stosunek do cyfrowych walut. Widać to choćby po działaniach Wielkiej Brytanii i Australii, o czym poniżej.

Wyścig regulacyjny

Począwszy od małych państewek, takich jak Jersey czy Wyspa Man, kolejne państwa zdają sobie sprawę z potencjału, jaki tkwi w cyfrowych walutach oraz w technologii blockchaina. O tworzących się „hubach” regulacyjnych napisał ostatnio ciekawie prof. Jean-Louis Schiltz z Luksemburga.

Jednym z takich państw jest Wielka Brytania, która konsekwentnie buduje swój wizerunek światowego lidera w dziedzinie fintech.  W marcu 2015 r. rząd brytyjski ogłosił, że nie dość że będzie dążył do stworzenia regulacji sprzyjających rozwojowi cyfrowych walut (zapowiedziano regulacje w trzech dziedzinach: przeciwdziałanie praniu pieniędzy, walka z przestępczością, ochrona konsumentów), to jeszcze sfinansuje prace badawcze w tej dziedzinie. Także Bank Anglii zapowiedział prowadzenie badań nad wykorzystaniem cyfrowych walut. Nie wspominajmy także o bardzo pozytywnym podejściu Brytyjczyków do kwestii VAT.

Pozytywne sygnały płyną także z Luksemburga, gdzie 16 lipca 2015 r. rzecznik generalna zaproponowała Trybunałowi Sprawiedliwości traktowanie wymiany bitcoina jako usługi zwolnionej z VAT.

W kolejce do miana jurysdykcji najbardziej przyjaznej kryptowalutom próbuje ustawić się również Australia, gdzie komisja senacka opublikowała obszerny raport dotyczący cyfrowych walut, proponując zwolnienie wymiany bitcoina z GST (odpowiednik VAT) oraz objęcie biznesów kryptowalutowych przepisami o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy, powstrzymując się tymczasem od nałożenia na te firmy wymogów regulacyjnych (np. konieczności posiadania specjalnych zezwoleń itp.)

Polska w ogonie

Co łączy powyższe jurysdykcje? Wbrew pozorom nie biorą one udziału w race to the bottom, czyli w wyścigu do zaproponowania jak najlżejszych regulacji.

Praktycznie wszędzie jedną z pierwszych propozycji regulacyjnych jest objęcie m.in. giełd regulacjami o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy. Nie są to bynajmniej przepisy łatwe do przestrzegania w działalności związanej z kryptowalutami. Zaletą jest jednak postawienie czytelnych dla wszystkich zasad gry.

Najgorszym scenariuszem nie jest bowiem umiarkowana regulacja, ale brak pewności – prawnej,  regulacyjnej i podatkowej. W Polsce na tle przepisów pralniowych powstają konflikty na linii banki – giełdy. Ustawodawca ani regulator (GIIF) nie czynią wiele, aby ten problem rozwiązać. Tymczasem we wspomnianym raporcie australijskim również wspomniano sytuację, w której bank zamknął rachunki firmie dokonującej transakcji cyfrowymi walutami. Proponuje się jednak rozwiązania takich sytuacji, aby zminimalizować niepewność na rynku.

Jest ogromna potrzeba edukowania urzędników, regulatorów i polityków, aby byli bardziej dalekowzroczni i dojrzeli światowe trendy. Inaczej znów prześpimy kolejny rozdział w rozwoju innowacji.