Wirtualne waluty będą miały prawną definicję

5 lipca 2016 r. Komisja Europejska przedstawiła projekt zmian w prawie. Zawiera on definicję „wirtualnych walut”, która w praktyce może mieć bardzo duże znaczenie.

Nowe regulacje

O tym, że zbliżają się nowe regulacje, było wiadomo już w lutym 2016 r. (pisałem o tym tutaj).

Celem planowanych zmian jest poddanie giełd kryptowalut oraz niektórych operatorów portfeli regulacjami prawa o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy, a konkretnie unijną dyrektywą AMLD4. Polską implementacją tej dyrektywy jest ustawa o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. O stosowaniu tych przepisów do cyfrowych walut pisałem już w artykule Bitcoin a przeciwdziałanie praniu pieniędzy.

Projekt Komisji poszedł w przewidywanym kierunku. Giełdy i inne podmioty świadczące usługi wymiany cyfrowych walut oraz pieniądza tradycyjnego (fiat) oraz operatorzy portfeli, którzy oferują usługi depozytowe, zostali zakwalifikowani jako podmioty obowiązane. Oznacza to, że będą podlegać regulacjom prawa o przeciwdziałaniu prania pieniędzy i finansowania terroryzmu (AML/CTF), co oznacza m.in. obowiązki identyfikacji klientów oraz monitorowania transakcji.

Pojawiają się opinie, że dla polskich giełd nie ma to większego znaczenia, ponieważ i tak stosują już narzędzia AML/CTF. Sytuacja nie jest pewnie aż tak prosta i pewnie powrócę jeszcze do tego tematu.

Projekt z kolei nie poszedł w innym możliwym kierunku – modyfikacji przepisów o usługach płatniczych (dyrektywa PSD) w celu objęcia nimi kryptowalut. Oznaczałoby to zasadnicze zmiany regulacji dla giełd i innych firm działających w tym obszarze.

Poniżej jednak o najważniejszym – moim zdaniem – aspekcie projektu.

Ważna definicja

Nowe przepisy mogą być najbardziej istotne nie ze względu na dodanie giełd i operatorów portfeli do listy podmiotów obowiązanych. W praktyce bardzo duże znaczenie może mieć planowana definicja „wirtualnych walut”.

Oczywiście ta definicja ma służyć przede wszystkim ustawie o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy. Jej praktyczne znaczenie może jednak dalece wykraczać poza ten obszar prawa.

Trzeba zdawać sobie sprawę, że definicja „wirtualnych walut”, jeśli zostanie przyjęta, będzie pierwszą taką definicją zarówno w unijnym, jak i polskim systemie prawnym.

Definicja ta brzmi następująco (moje tłumaczenie):

„Wirtualne waluty” oznaczają cyfrową reprezentację wartości, która nie jest wydawana przez bank centralny lub inny organ władzy publicznej oraz która nie musi być powiązana z jakąkolwiek walutą fiat, lecz jest przyjmowana przez osoby fizyczne lub prawne jako środek płatniczy oraz może być przenoszona, przechowywana i obracana w sposób elektroniczny.

Co można powiedzieć o tej definicji?

Z jednej strony jest bardzo szeroka. Nie dotyczy wyłącznie bitcoina i innych kryptowalut, ale wszelkich „cyfrowych reprezentacji wartości”, która nie jest wydawana przez państwo i nie jest powiązana z tradycyjną walutą. W pewnym sensie to definicja neutralna technologicznie, ponieważ nie obejmuje wyłącznie walut zdecentralizowanych  i rozproszonych, opartych o technologię blockchaina.

Z drugiej strony to definicja bardzo wąska. Obejmuje wyłącznie te waluty, które są przyjmowane jako środek płatniczy. O ile na pewno będzie to bitcoin, nie ma pewności czy będzie to ether, który tylko przy okazji może pełnić funkcję płatniczą, a w rzeczywistości jest zaprojektowany do innych celów. Pozostaje też pytanie na jaką skalę musi odbywać się przyjmowanie jako środek płatniczy, aby warunek został spełniony.

Oby te wątpliwości nie doprowadziły do interpretacji, że jakikolwiek token na jakimkolwiek blockchainie spełnia warunki definicji „wirtualnej waluty”.

Skutki wprowadzenia definicji

Najbardziej znaczące mogą okazać się skutki wprowadzenia definicji „wirtualnych walut” do systemów prawnych: unijnego oraz każdego państwa członkowskiego. Również w Polsce definicja ta musiałaby zostać włączona do ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowania terroryzmu.

Oczywiście ta definicja jest konieczna, ponieważ bez niej bardzo trudno można byłoby w miarę precyzyjnie określić jakie podmioty mają podlegać regulacjom.

Moja teza jest jednak taka, że w praktyce ta definicja będzie miała o wiele większe znaczenie niż zakładane. Będzie to pierwsza sytuacja, w której „wirtualne waluty” zostaną zdefiniowane (i tym samym zakotwiczone) w unijnym i polskim prawie. Jestem pewien, że będzie punktem odniesienia dla wszelkich urzędów i sądów, które zetkną się z tematyką cyfrowych walut.

Czy to dobrze czy źle, zobaczymy. Na pewno warto walczyć, żeby przy okazji włączania tej definicji do polskiego prawa zadbać o jak największą dokładność i precyzję, tak żeby uniknąć późniejszych wątpliwości.

Planowane rozwiązania to na razie projekt Komisji, który musi przejść przez dalsze szczeble postępowania ustawodawczego i oczywiście w międzyczasie może ulec zmianom.

Komisja proponuje, żeby nowe prawo zostało wdrożone przez państwa członkowskie szybko – do 1 stycznia 2017 r.

Na temat zmian w prawie i nowej definicji pisałem też na portalu Coindesk.